
Dzień 1
Wyspy Owcze marzyły mi się od wielu lat – marzyło mi się by zobaczyć zjawiskowe klify już w 2020 roku jednak pandemia zweryfikowała moje plany.
6 lat później zaopatrzona w bilety linii SAS kupione okazyjnie na Black Friday wyruszyłam z mężem na wyspy w maju 2026 roku,
licząc przede wszystkim na zobaczenie słynnych puffinów. Do Vagar Airport rozpoczęliśmy trasę w Gdańsku z przesiadką w Kopenhadze.
Na przesiadkę mieliśmy 4 godziny więc postanowiliśmy pojechać do miasta zamiast czekać na lotnisku.
Do zakupu biletów na kopenhaską komunikację polecam aplikacje Rejsebillet.
W przeciągu 20 minut znaleźliśmy się w centrum miasta. Ubrani byliśmy na zimną farerską pogodą, a ku naszemu zaskoczeniu Dania
przywitała nas słońcem przez co mocno się zgrzaliśmy. Przespacerowaliśmy się przy słynnym Nyhavn
(który do złudzenia przypomina Gdańsk), zwiedziliśmy park zamku Rosenborg i pobliski ogród botaniczny po czym wróciliśmy na lotnisko.


Lot z Kopenhagi już bezpośrednio na Faroje trwał około 2 h. Był to najbardziej ekstremalny lot w moim życiu obfitujący w liczne turbulencje,
zwłaszcza już na ostatnim odcinku lotu. Gdy chwilę później spotkaliśmy się z naszym hostem z AirBnB – Sofinnurem – pierwsze pytanie które nam zadał brzmiało
czy ktoś krzyczał podczas lotu.. co z pewnością świadczy, że zdarza się to nagminnie.
Wyspy Owcze powitały nas deszczową aurą i zimnem.


Od razu po zostawieniu rzeczy w apartamencie z Midvagur (Ingi’s Guesthouse który gorąco polecam), wsiedliśmy w wypożyczone od hosta auto i udaliśmy się zobaczyć najsłynniejszy punkt wysp Owczych czyli wodospad Gasadalur. Można było go zobaczyć już z pokładu samolotu,
jednak z dołu zrobił na nas największe wrażenie. Jest to najbardziej pocztówkowy widok z Wysp jak i również pierwsze spotkanie z owcami.
Faroje nie bez przyczyny noszą nazwę Wysp Owczych – spotkać je można na każdym kroku. Polecam podróż w maju ponieważ wtedy rodzą się
małe owieczki co tylko dodaje uroku, można obserwować mamy owce fikającymi młodymi.
Prowadząc auto trzeba zachować szczególną ostrożność ponieważ owce zazwyczaj stoją przy drodze i potrafią wyskoczyć pod koła.
Należy wtedy każdorazowo takie zdarzenie zgłosić na policję ponieważ każda owca do kogoś należy i
trzeba powiadomić właściciela owcy o wypadku.
Do Gasadalur dotarliśmy przed zachodem słońca, nie było już żadnych turystów o tej porze.
Żeby do niego dotrzeć należy przejechać wybudowanym w 2004 roku tunelem. Przed tym rokiem możliwe było dojście do tej wioski wyłącznie pieszo.
Szlak nosi po dziś dzień nazwę “postman trail” ponieważ regularnie chodził nim listonosz. Szlak w obie strony według różnych źródeł zajmuje 5-6 godzin.
Ze względu na silny wiatr nie zdecydowaliśmy się na niego ponieważ wiedzie on wzdłuż klifu granicząc z przepaścią.
Po nacieszeniu oka wodospadem warto przejść się do miasteczka przez mostek. Znajduje się tam skrzynka z domowymi dżemami z rabarbaru i ziołami działająca na zasadzie “honesty box”. Zakupiliśmy w niej dżem zostawiając gotówkę.




Wracając zahaczyliśmy o maleńską wioseczkę Bour. Zwróccie uwagę że google maps źle prowadzi, wjazd jest tylko
z jednej strony a wyjazd z drugiej (ruch w Bour jest jednokierunkowy). Na sam koniec udaliśmy się na krótki szlak na Palec Wiedźmy (Trøllkonufingur).
Czas dojścia z parkingu zajmuje około 20 minut. Zerwał się jednak silny wiatr więc dużo czasu tam nie zabawiliśmy.
Według naszego hosta na Gasadalurze wieczorem poprzedni turyści widzieli puffiny. Nam się jednak nie poszczęściło.



Dzień 2
Kolejny dzień przywitał nas słońcem. Postanowiliśmy udać się na jedną z najdalej wysuniętych wysp czyli Vidoy, by zdobyć zdobyć Cape Enninberg.
Przemieszczając się z zachodu wyspy na wschód należy uważać na płatny tunel koło Torshavn (Eysturoyartunnilin).
Przejazd w jedną stronę kosztuje około 100 zł. Zamiast tego należy skierować się do Oyrarbakki gdzie przejazd jest bezpłatny.
Warto przed wynajęciem auta spytać się w wypożyczalni o koszty tuneli ponieważ może się okazać że same opłaty wyjdą nas drożej niż koszt wypożyczenia auta.
Nasz host na szczęście pokrył sam większość tuneli i nie musieliśmy nic dopłacać, warto się o to dopytać przed decyzją o aucie.
Po 1.5h dojechaliśmy Na Vidoy gdzie na miejscu okazało się, że słońca nie ma, za to zacinający deszcz.
Mimo to postanowiliśmy podjąć się wyzwania wspinaczki. Na wejściu na szlak stoi bramka z honesty box, płatne 200 dkk za osobę gotówką. Bramki nikt nie pilnował.
Od początku szlak wiedzie bardzo stromo pod górę bez żadnych wypłaszczeń. Niestety z minuty na minutę pogoda się pogarszała,
zacinał coraz mocniejszy deszcz a w pewnym momencie weszliśmy w chmurę i widoczność zrobiła się zerowa. Po około 2h wspinaczki
musieliśmy zrezygnować i zejść na parking. Cape Enninberg pozostał przez nas niezdobyty.




Dzień 3
Następny dzień przywitał nas śniegiem na szczytach gór.

Nie mogliśmy się już doczekać, aby zobaczyć maskonury. W internecie wyczytałam, że często można je dostrzec na wyspie Nolsoy.
Promy w maju pływały dość rzadko i okazało się, że nasza jedyna opcja to 7:45 rano. Prom odpływał z Torshavn, niedaleko portu znaleźliśmy darmowy parking.
Należy zwrócić uwagę żeby ustawić w aucie zegar (powinien być przyklejony do okna) o której godzinie rozpoczęliśmy parkowanie.
UWAGA: Jeśli parking jest czynny w godzinach 9-22 a chcecie skorzystać z niego już o godzinie 7 rano to należy na zegarze ustawić 9! Jeśli ustawicie 7 to może się to skończyć mandatem.
Na promie byliśmy jednymi z ledwie kilku ludzi. Udało się nam dostrzec dziką fokę w morzu.
Po około 30 minutach zeszliśmy w malutkiej i jedynej wiosce na wyspie Nolsoy. Nie warto wybierać się tam autem ponieważ na wyspie znajduje
się tylko jedna krótka droga asfaltowa. Po wyspie należy przemieszczać się pieszo.
Udaliśmy się na północ wyspy, żeby obejść charakterystyczny cypel naokoło, bo podobno na tamtejszych klifach znajdują się gniazda puffinów.
Faktycznie pełno było wbitych w ziemię znaków ostrzegających, aby nie straszyć ptaków. Po obejściu cypla wzdłuż i wszerz nie znaleźliśmy niestety tych przepięknych ptaków.
Widoki jednak zrekompensowały trekking.
Jak się łatwo domyśleć wiało przeokrutnie podczas całego dnia. O godzinie 13 wsiedliśmy na prom powrotny. Tym razem wylała się z niego rzeka ludzi, wyglądających jakby szli na pogrzeb.







W Torshavn czyli stolicy Wysp Owczych udaliśmy się na obiad do Burger Kinga (jedyne miejsce na nasze portfele) i po zakup pamiątek. Trzeba przyznać, że znaleźliśmy tylko ze 2 małe lokalne sklepiki z pamiątkami, nie uświadczymy tutaj zalewu chińskiej tandety jak to jest w większości innych krajów.
Dzień był jeszcze młody dlatego postanowiliśmy udać na szlak z Torshavn do Kirkjubøur. Jest to najbardziej wysunięta na południe wioska wyspy Stremoy. Początkowo stromy szlak, po krótkiej chwili się wypłaszcza. Sprawdzając wcześniej informacje w internecie przeczytaliśmy że szlak powinien nam zająć 2-3h. Byliśmy pewni że chodziło o czas w obie strony. Gdy po ponad godzinie wędrówki spojrzeliśmy na mapę i okazało się że nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie drogi, zawróciliśmy żeby nie ryzykować drogi powrotnej po ciemku. Zeszliśmy na parking i udaliśmy się do wioski autem. Na miejscu znajduje się darmowy parking.
Kirkjubøur okazało się przepięknie położonym u zboczu gór miasteczkiem bez żywej duszy. Oglądać można tutaj tradycyjne drewniane domy pokryte trawą i słynną, acz nigdy nie dokończoną katedrę Magnusa. W maju 2026 zwiedzać to urokliwe miasteczko można było za darmo. Chodzą jednak słuchy, że ma zostać wprowadzona opłata za możliwość wstępu do miasteczka.
Na terenie małego cmentarza radośnie hasały owce. Wybiegły nam również na ulicę, gdy dopiero dojeżdzaliśmy do wioski. Mama z młodymi wyszła na ulicę i nie chciała zejść z drogi.
Wracając do noclegu w Midvagur wybraliśmy polecaną nam przez hosta “trasę widokową”. Wiedzie ona przez zachód wyspy Stremoy przez wysokie góry (w porównaniu z drugą “zwykłą” drogą bardziej po wschodniej stronie wyspy). Polecam się nią choć raz przejechać, widoki były naprawdę niezapomniane, a szczyty gór okalał śnieg.
Wieczorem ponownie udaliśmy się pod wodospad Gasadalur celem znalezienia puffinów jednak kolejny dzień nie mieliśmy szczęścia.




